Najlepsze Serwery Minecraft w Polsce!
   Witaj serdecznie na forum gdzie znajdziesz swój ulubiony Serwer Minecraft                                         
         

Serwery Minecraft

Witaj, Serwery Minecraft - nie przypadkiem znalazłeś największe forum internetowe Minecraft w Polsce Serwery Minecraft które tu znajdziesz pozwolą Ci miło spędzić czas, poznasz nowych wspaniałych ludzi i przeżyjesz fantastyczne przygody! Jednoczymy ludzi uwielbiających Gry i Minecraft! Zagraj z Nami i odkryj fantastyczne Serwery No Premium! Zobacz co oferuje polecana przez Nas

Lista Serwerów Minecraft



Zarejestruj się bezpłatnie na forum! Oto niektóre z przywilejów:
  • Zakładaj nowe wątki oraz aktywnie w nich uczestnicz,
  • Odblokuj możliwość pisania na Shoutboxie (czat),
  • Ogranicz ilość wyświetlanych reklam,
  • Zdobywaj odznaczenia oraz reputacje,
  • Znajdziesz tutaj darmowe poradniki Minecraft,
  • Odblokuj dostęp do ukrytych działów, tematów i linków,
  • Spersonalizuj swój prywatny profil,
  • Uczestnicz w forumowych konkursach,
  • Pamiętaj to nic nie kosztuje, MineServer.pl to darmowe forum internetowe na którym dowiesz się jak zainstalować minecraft oraz jak grać w minecraft!
Szukałeś Serwerów Minecraft? Znalazłeś! Zarejestruj się, a zagraj z nami!

               
serwery minecraft

First Post Last Post
[RolePlay] Magic World V - The New Era
Autor Wiadomość
Harold mruknął pod nosem.
- Faktem jest, że ma w sobie duży potencjał... ale... aby ocenić jej panowanie trzeba bedzie jednak trochę poczekać... teraz jest na to zdecydowanie za wcześnie... Miejmy jednak nadzieje, że będzie tak jak mówisz Galthranie... - rzekł spokojnym tonem Harold


Tymczasem rudowłosa pokojówka która zdołała uleczyć Wielkiego Wezyra od nieuchronnej śmierci i która od początku chciała spędzić ten dzień nie mieszając się w cudze problemy, ostatecznie podjęła decyzję o głębszym zbadaniu sprawy dotyczącej tajemniczej choroby, która nawiedziła Smoczymost kompletnie znienacka i która doszczętnie zmasakrowała całą armię Ibrahima... Winchester nie widział praktycznie nic o całej sytuacji, więc nie mogła się od niego dowiedzieć szczegółów, a Ibrahim zaś był jeszcze zbyt słaby by cokolwiek jej opowiedzieć z sensem... Musiała więc działać na własną rękę... Jako główna medyczka wśród pokojówek nie mogła zlekceważyć takiej okazji aby pogłębić swoją wiedze...
Miała bowiem świadomość, że jej moce magiczne same w sobie był w stanie jedynie zahamować dalszy rozwój tej zarazy ale nie całkowicie zlikwidować... Aby ją zwalczyć w pełni była zmuszona używać swojej śliny... Nigdy wcześniej nie było to konieczne... Lord Ignathir zapewniał ją że jej moce sa wystarczające aby unicestwić każdą chorobę i zregenerować każde poniesione obrażenie.. W tym wypadku tak sie nie stało... Dlaczego? Lupus niestety nie znała odpowiedzi na to pytanie i czuła przez to lekkie poirytowanie... Wszystko wskazywało na to, że ta zaraza była czymś nienaturalnym... stworzonym sztucznie przez coś... lub... przez kogoś...
Lupus pojawiła się po chwili w Smoczymoście... Natychmiast jej oczom ukazał sie ponury, mroczny krajobraz pełen martwych trupów zarówno zołnierzy, elfów jak i szczurów...
Pokojówka nabrała poważnego wyrazu twarzy... Atmosfera tu panująca była grobowa... Zewsząd otaczała ją zielonawa gęsta mgła przesiąknięta aromatem wirusa plagi..
Pomimo iż była odporna na samą chorobę to wyraźnie czuła kwas w powietrzu... czuła jak wysusza jej język i podrażnia gardło... Martwe ciała leżące na ziemi rozkładały się zastraszającym tempie... Gdzieniegdzie pozostały już same szkielety mimo iż walka o miasto trwała w najlepsze jeszcze niecałą godzinę temu. Ta plaga bez wątpienia była niezwykła... Nie była podobna do żadnej innej choroby występującej w naturze...
Po chwili przykucnęła na ziemi na jedno kolano obserwując z bliska leżące na ziemi szkielety szczurów... Dotknęła jednego z nich, jednak gdy to uczyniła ten natychmiast się rozsypał i przemienił w zielony dym.
- Ech.... Wszystko jasne.... Czarna magia.... Ta sama którą czułam w organiźmie Ibrahima... - powiedziała cicho sama do siebie - Te gryzonie są jej źródłem... One same również nie zostały stworzone w naturalny sposób... Każdy z nich był jedynie naczyniem wypełnionym wzmocnionym wirusem, które po ich śmierci najzwyczajniej się rozbiło i uwolniło w powietrze całą tą zarazę... Wszystko podziałało jak efekt domina... Sprytnie rozegrane...

[Obrazek: fshsbhsbhbh.jpg]

- Doskonale... Coż za wspaniały widok... - mówił Demon Zarazy patrząc przez przez swój wizier - Smoczymost był jedynie preludium.... Niebawem moje szczurki zaleją cały wymiar... ZARAZA POCHŁONIE CAŁY TEN ŚWIAT....
- Hah... Tak czy siak to było ryzykowne... - odparł Śmierć - Wojna bedzie musiał się teraz postarać inaczej to poświęcenie bedzie jedynie jego gwoździem do trumny...
- Jedno miasto mniej czy więcej nie robi większej różnicy... - odparł Zaraza - Ten test okazał się być pomyślny.... Tylko to sie liczy...
Śmierć nie odpowiedział. Spoglądał w milczeniu na wizier... Po chwili niespodziewanie wskazał na niego palcem
- Patrz... Któż to? Czyżby zesłana przez ciebie plaga przestała już działać?
Zaraza chrząknął pod nosem wytrzeszczając oczy... Dostrzegł w swoim wizierze rudowłosą kobietę która nie wydawała sie być dotknięta mocą panującej w miescie plagi.
- Co? Nie to nie możliwe! - ryknął Zaraza - Jakim cudem ta kobieta tam jest i nie umiera w agonii?!
Śmierć wzruszył ramionami... Skupił swój wzrok na kobiecie... Jego oczy błysnęły..
- Ach... Jestem w stanie wyczuć jej moc magiczną na odległość... Ona nie jest człowiekiem... To ktoś znacznie potężniejszy... Zupełnie jakbym czuł Wojnę... Niesamowite....
Zaraza trzasnął swoim berłem o ziemie w gniewie.
- Natychmiast ruszaj tam i ją złap! Obezwładnij! Na pewno pracuje dla Isabelli! NIE CHCE ŻADNYCH ŚWIADKÓW!
Śmierć pokiwał wolno głową po czym teleportował się z jaskini...


Lupus tymczasem podniosła sie wolno z ziemi. Poprawiła swoją czapkę na głowie.
- Ta... Wygląda na to, że te całe demony nie próżnują i szukają kolejnych okazji... To wyjaśnia czemu moja moc nie była w pełni skuteczna...- pomyślała Lupus i zmrużyła swoje oczy. Nie była zadowolona z poznanej przez siebie prawdy...
Rudowłosa pokojówka przyłożyła swoją dłoń do głowy.. Zamierzała skorzystać z telepatii aby wysłać wiadomość do swojego stwórcy i przekazać mu wieści o całej sytuacji.... W tym samym jednak momencie niespodziewanie poczuła potężne uderzenie od tyłu prosto w głowę..
Lupus błyskawicznie upadła na ziemię z hukiem kompletnie sparaliżowana... Nie mogła ruszać rękami ani nogami..
- Co... - jęknęła pod nosem nie mając pojęcia co sie stało.. Wolno spojrzała za siebie katem oka.. Dostrzegła mroczną postać wśród mgły która celowała w nią jakimś nieznanym zaklęciem.. Po chwili postać cisnęła nim prosto w jej ciało... Lupus od kolejnego uderzenia straciła kompletnie swoją przytomność...
- Słodkich snów lykantropie... - powiedziała postać pochodząc bliżej i zaśmiała się mrocznie.. Chwile potem pochwyciła jej ciało i ulotniła się wraz z nią zmieniając w czarny dym...
Quote
Hobbs
Wspieram Forum

Liczba postów: 6969
Dolaczyla: Jan 2012
Reputacja: 777

MineGold: 777.77

Serdecznie polecamy serwis który pomoze Ci zdobyc Ci polubienia, subskrybcje, followersów i rozbudowac Twoje socialmedia!
Tymczasem Szefowa przebywała w podziemnej komnacie w której odbyło sie wcześniejsze spotkanie jakiś czas temu... Przy wielkim stole zebrała wszystkie potrzebne jej Arystokraci zaczęli się powoli zbierać przy stole.. Grono zebranych było jednak tym razem nieco mniejsze niż poprzednio... Kilkoro z nich zostało bowiem po cichu uciszonych... w tym słynny Marco Callor, który był na tyle odważny aby zaprosić Szefową na randkę... To jednak teraz nie miało już żadnego znaczenia.. Teraz liczyło się już jedynie osiągniecie wyznaczonego celu... A ten był już dosłownie widoczny na horyzoncie... To była ostatnia prosta do sukcesu...
Nagle do sali wszedł Hektor Vo Aberam wraz ze swoim synem Nagumo... Szefowa natychmiast rzuciła na nich swoje spojrzenie, podobnie jak i kilku innych którzy już zdołali zająć swoje miejsca.. Kobieta z uśmiechem na ustach wstała z krzesła i podeszła w ich stronę.
- Witam uprzejmie... Cieszy mnie że przybyłeś Hektorze.. - powiedziała Szefowa zadowolonym tonem
- Tak... Również sie cieszę... Mam ogromną nadzieję ,że nie pozwolisz nam dłużej czekać i całą operacja rozpocznie sie jeszcze dziś...
Szefowa zaśmiała sie pod nosem
- Nie bądź niecierpliwy mój drogi....- odparła - Nie musisz się o nic martwić... Dotrzymam swojej obietnicy... Mozesz być pewny że zarówno Isabella jak i wezyr Drakkan poniosą konsekwencje...
- Wspaniale to słyszeć... - wtrącił Nagumo z szyderczym uśmieszkiem na twarzy - Aczkolwiek jeszcze wspanialej jest cię ujrzeć na żywo piekna Pani.. To dla mnie ogromny zaszczyt, że zdecydowałaś sie zaakceptować propozycję mojego ojca i że mogę tu być aby usłyszeć twój głos...
W tym momencie pochylił wolno swoją głowę przed nią na znak szacunku.
- Proszę proszę... Doprawdy interesujący z ciebie dżentelmen... - odparła Szefowa z uśmiechem na ustach i lekko zmrużyła swoje oczy - Jestem pewna, że nasza współpraca bedzie.. niezwykle owocna...
- Też mam taką nadzieję... - rzekł Nagumo podnosząc swój wzrok i spoglądając katem oka na pozostałych zebranych którzy zaczęli szeptać między sobą.


Natomiast w Twierdzy Zakonu czarnych rycerzy, jego nowa władczyni - Entoma cały czas oddawała sie medytacji... Mała pokojówka nie musiała w żaden sposób się spieszyć, teraz to ona ustała zasady i to jej słowo było prawem... Wszelka niesubordynacja względem jej woli oznaczała natychmiastowy wyrok śmierci... Entoma nie musiała bowiem ścigać zdrajców... nie musiała się teleportować w ich miejsce.. Nic z tych rzeczy... Jej aura magiczna otoczyła niewidzialną magiczną barierą całe tereny które były pod jej kontrolą... Była w stanie słyszeć słowa i myśli każdej żywej istoty w tym zasięgu... Tym samym samą pojedynczą myślą mogła daną osobą wyeliminować eksplodując jej głowę... Już od momentu rozpoczęcia medytacji zabiła w ten sposób kilka osób... Niektóre z nich zginęły w miejscach publicznych na widoku innych stając się wzorcem i jednoczesnym ostrzeżeniem... Z biegiem jednak minut ta liczba malała... Wszystko wskazywało na to, że wszystkim którym przez myśl przeszłą zdrada lub zbrojne powstanie zostali unieszkodliwieni...
Entoma pochyliła lekko swoją głowę w bok.. Czułą wyraźnie obecność Isabelli na Kartis... Nie miała jednak pojęcia co ta tam robiła gdyz już od dłuższego czasu nie zgłębiała się w jej plany....Co jednak ją zaskoczyło to fakt że nie wyczuła nigdzie obecności swojej siostry Lupus... Do tej pory czuła jej aure magiczną przez cały czas... Teraz jednak ta niespodziewanie zniknęła... Czy to możliwe że udała sie do Dalthei? Nie... nie miała przecież ku temu powodu... a przynajmniej Entoma nie przypominała sobie by takowy był.. Czyżby Lupus jej czegoś ważnego nie powiedziała? Czyżby znowu wymyśliła coś szalonego?
Po chwili oczy Entomy nabrały z powrotem jaskrawo czerwonego blasku... Aktywowała swoją moc telepatii.
- Lupus? Lupus....Słyszysz mnie? - zapytała kierując wiadomość do swojej siostry, jednak nie otrzymała na nią żadnej odpowiedzi...
Entoma zasyczała pod nosem...
- Ech.... To nie jest dobry znak... - powiedziała cicho sama do siebie


Mężczyzna w mundurze czytając przy pomocy monokla nazwy magicznych zwojów w pewnym momencie natrafił coś co go lekko zdziwiło.. Nie dał tego jednak po sobie poznać..
- To zaklęcie... - zaczął - Do czego służy?
Czarodziej otworzył lekko usta i natychmiast popatrzył na kartkę.
- o którym Pan mówi? - zapytał
Mężczyzna wskazał swoim palcem na zaklęcie które znajdowało się na ósmej pozycji
- Światło Wiecznego Ognia... - rzekł mężczyzna spokojnym głosem
- Ach... o tym mowa... tak... to niezwykle zaklęcie... tworzy zielony płomień który pali się przez całą wieczność... nigdy nie gaśnie.. idealny do lamp i świec...
Mężczyzna zmrużył lekko oczy i schował z powrotem swój monokl do mundura..
- A więc wieczny ogień może zostać wytworzony również w syntetyczny sposób.. Interesujące - rzekł poważnym tonem - Byłem przekonany że jest głównym spoiwem egzystencji Nieumarłych istot, że zastępuje ich dusze i ciała... że jest narzędziem zarazem powstawania zycia jak i symbolem śmierci..
Czarodziej pokiwał wolno głową.
- Tak... em... jasne.... - mruknął czarodziej lekko zaskoczony wiedzą jaką posiada jego klient - Ale.. ale moze taki płomień może służyć też w celach dekoracyjnych...
- Oczywiście... nie zaprzeczam... - odparł mężczyzna poważnym tonem - Czy wiadomo moze kto jest twórcą tego zwoju? Kto zdołał wytworzyć to zaklęcie?
- Uch.. Coż... - jęknął czarodziej i podrapał sie po głowie - Obawiam sie, że autor nie jest znany... Nie widziałem też żadnych inicjałów na zwoju gdy zdołałem go znaleźć... Zapewne jest bardzo stary...
- Rozumiem... - odparł mężczyzna - A gdzie został znaleziony?
- Dwa tygodnie temu został przywieziony na łajbie z Abregado... Był w jednej ze starych skrzyń... Zapewne należał do kogoś stamtąd...
Tajemniczy jegomość kiwnął wolno głową
- Mhm.... Wezmę ten zwój w takim razie... - odparł po czym wyciągnął z kieszeni dwie sztabki czystego złota i położył je na ladzie przed czarodziejem.
Czarodziej widząc to natychmiast wytrzeszczył oczy... Wartość takich sztabek przekraczała znacząco cenę zwoju... Błyskawicznie pobiegł na zaplecze i przyniósł stary zapieczętowany zwój..
- Może zechciałby Pan jeszcze jakiś zwój? Jestem pewien że za tą cene mógłby Pan kupić ich więcej.. - mówił uradowany czarodziej machając rekami
- Nie ma takiej potrzeby... - rzekł mężczyzna biorąc zwój do ręki. Popatrzył na pieczęć upewniając się czy wszystko sie zgadza po czym schował zwój pod pachę.
- Dziękuję za te transakcję... bywajcie w zdrowiu.. Niech interes się kręci... - dodał mężczyzna po czym udał sie wolno w stronę wyjścia..
Czarodziej nadal bedąc w cięzkim szoku pochwycił sztabki w swoje ręce uśmiechając się od ucha do ucha..
Quote
- Na pewno będzie... Entoma jest najinteligentniejszą istotą jaką poznałem... nie ma równych dla jej umysłu.. - przemówił Galthran - Jej decyzje będą wybitne i zawsze właściwe, a także sprawiedliwe... - przemawiał zadowolony Czarny Rycerz... westchnął lekko marząc o swej Pani... każda sekunda spędzona bez niej wprawiała go w lekki smutek... wiedział jednak że już niebawem znów ją ujrzy...
- Taa.. noo... życzę Wam wszystkim powodzenia... chyba żeśmy uporządkowali wszystkie ciała.. będę się zbierał.. - odparł wolno Thant...




Isabella wolno szła przed siebie ulicą.. po chwili dostrzegła jak drzwi kilku domków się uchylają... a z domków zaczęły wybiegać ucieszone dzieci i dorośli... podbiegali do Cesarzowej.. dzieci dopadły do niej, zaczęły lekko przytulać i całować jej spódnicę...
- Pani! Wielka Cesarzowo Carraboth! - krzyczeli mieszkańcy
- Wielka radość to widzieć Ciebie tutaj na ulicach Kartis! - krzyczeli uradowani
- Wspaniale że jesteś tutaj, nasza Pani Isabello! - krzyczeli
Isabella ucieszyła się ich widokiem.. pokiwała głową.. ewidentnie ich strach uleciał.. poczuli ulgę.. z samego jej przybycia...
- Pani.. Cesarzowo.. jesteś tutaj osobiście? Już krążyły plotki że Cesarstwo tu przybędzie... wielkie armie.. a tymczasem.. - mówił mężczyzna
Isabella pogładziła lekko podbródek jednej dziewczynki, poklepała po ramieniu chłopca
- Nie lękajcie się Drodzy mieszkańcy Kartis.. moi poddani zawsze są otoczeni należytą opieką i troską.. osobiście przybyłam tutaj sama, aby zdjąć was z ucisku agresora który się tu zalęgł... nie obawiajcie się.. jego ciało zawiśnie niebawem na rynku głównym... wybaczcie że budował swoje wpływy tutaj przez jakiś czas, nawet dosyć długi... nie urządzał jednak ludobójstwa, a my chcieliśmy upewnić się co dokładnie siedzi mu w głowie i jakie ma zamiary, jaką politykę... teraz jednak nadszedł już finisz tej historyjki... przybyłam odebrać życie Talonowi.. - przemówiła Isabella
- Niechaj żyje Wielka Cesarzowa! Niechaj włada na zawsze! Ave! - krzyczeli mieszkańcy, radowali się widokiem swej potężnej Pani...
Isabella zachichotała lekko.. kroczyła wolno przed siebie zmierzając po Talona... zaraz zamierzała brutalnie odebrać mu jego nędzne życie...
Quote



Wróć do góry Minecraft Serwer - Serwery Minecraft